Bajka o wielkanocnym zajączku, który nie chciał się spieszyć
Poznaj Zuzię, zajączkę, która uczy się, że najważniejsze w świętach jest dzielenie się radością, a nie tylko pędzenie z prezentami.
Bajka o wielkanocnym zajączku, który nie chciał się spieszyć
Bajka do czytania
Ustawienia czytania
— Bajka do czytania —
W małym, zielonym lasku, tuż za polaną pełną kwitnących krokusów, mieszkała sobie mała zajączka o imieniu Zuzia. Zuzia była niezwykle szybka – potrafiła biegać tak prędko, że jej uszy fruwały na wietrze jak dwa różowe proporczyki.
Każdego roku, gdy nadchodziła Wielkanoc, Zuzia dostawała wielkie zadanie od Pani Sowy, która była główną organizatorką świątecznych przygotowań w lesie. – Zuziu, musisz dziś roznieść wszystkie pisanki i czekoladowe jajka do każdej norki, gniazdka i jamki! – mówiła Pani Sowa, a Zuzia, jak zawsze, kiwała główką i pędziła przed siebie.
Pędziła tak szybko, że nawet nie zauważyła, kiedy upuściła jedno jajko. A potem drugie. A potem trzecie. – Oj, nie mam czasu ich zbierać! – myślała Zuzia, przeskakując przez kępę mchu. – Muszę zdążyć, zanim słońce zajdzie!
Wtem, tuż pod wielkim dębem, Zuzia spotkała małego, szarego jeżyka, który siedział i cicho płakał. – Co Ci się stało, mały jeżyku? – zapytała Zuzia, zwalniając nieco. – Zgubiłem swoją pisankę! – szlochał jeżyk. – Miałem ją przynieść do domu dla mamy, ale potknąłem się i się potłukła. A teraz nie mam nic na święta.
Zuzia spojrzała na jeżyka i nagle zrobiło jej się bardzo smutno. Przypomniała sobie, jak bardzo spieszyła się rano i jak wiele jajek zgubiła po drodze. – Wiesz co? – powiedziała cicho. – Chodź ze mną. Pomożemy sobie nawzajem.
Razem z jeżykiem zaczęli powoli, ale dokładnie, zbierać wszystkie jajka, które Zuzia porozrzucała. Znaleźli jedno pod krzakiem malin, drugie za kamieniem, a trzecie w strumyku. Każde jajko było piękne, pomalowane w kolorowe wzory. – Popatrz – powiedziała Zuzia – każde z nich jest wyjątkowe, nawet jeśli trochę się pobrudziło.
Gdy słońce zaczęło zachodzić, Zuzia i jeżyk dotarli do ostatniej norki – tej pod starym, sękatym korzeniem. Włożyli tam ostatnie jajko, a Zuzia westchnęła z ulgą. – Dziękuję Ci, jeżyku – powiedziała. – Gdybym się nie zatrzymała, nie miałbyś swojej pisanki, a ja nie miałabym przyjaciela.
Tego wieczoru, gdy gwiazdy zaczęły mrugać na niebie, Zuzia usiadła na swoim miękkim posłaniu z mchu i pomyślała: „Najważniejsze nie jest to, jak szybko biegłam, ale to, że pomogłam komuś, kto tego potrzebował”. A w lesie, w każdej jamce i norki, dzieci zwierząt spały spokojnie, śniąc o kolorowych jajkach i ciepłych, wielkanocnych porankach.
Morał i rozmowa po bajce
Morał bajki
Czasem warto zwolnić, by dostrzec tych, którzy potrzebują naszej pomocy – prawdziwa radość płynie z dzielenia się, nie z pośpiechu.
Pytania do rozmowy z dzieckiem
Po przeczytaniu bajki możesz zadać dziecku kilka prostych pytań. Nie chodzi o jedną poprawną odpowiedź, tylko o spokojną rozmowę o bohaterach, emocjach i tym, co dziecko zapamiętało.
- 1O czym była bajka o wielkanocnym zajączku?
- 2Kogo spotkała Zuzia w lesie i dlaczego?
- 3Czego Zuzia nauczyła się podczas swojej wielkanocnej przygody?
O bajce „Bajka o wielkanocnym zajączku, który nie chciał się spieszyć"
Przeczytaj tę ciepłą, wiosenną bajkę swojemu 6-latkowi w około 5 minut. Opowieść o wielkanocnym zajączku uczy, że liczy się nie szybkość, ale dobre serce i radość z pomagania innym.
Informacje o bajce
- Autor:
- Redakcja Bajki za darmo
- Data publikacji:
- Kategoria:
- O zwierzętach
- Wiek dziecka:
- 4–7 lat
- Czas czytania:
- 5 min
- Morał:
- Czasem warto zwolnić, by dostrzec tych, którzy potrzebują naszej pomocy – prawdziwa radość płynie z dzielenia się, nie z pośpiechu.