Bajka o małym samolociku, który uczył się cierpliwości
Poznaj Stasia, mały samolot, który chciał latać wysoko i daleko. Odkrywa, że najważniejsza jest cierpliwość i przygotowanie. Ciepła historia na dobranoc.
Bajka o małym samolociku, który uczył się cierpliwości
Bajka do czytania
Ustawienia czytania
— Bajka do czytania —
W małym, białym hangarze na skraju zielonego lotniska mieszkał Staś – mały, niebieski samolocik o zaokrąglonych skrzydłach. Staś miał wielkie marzenia: chciał latać wysoko jak chmury i daleko, aż nad góry, które widział na horyzoncie. Każdego dnia patrzył, jak starsze samoloty startują z wdziękiem i siłą, i czuł, że jego silnik łaskocze go z niecierpliwości.
„Chcę latać, już, teraz!” – piszczał do swojego przyjaciela, mądrego dźwigu Bartka, który stał obok hangaru. Bartek miał długą szyję i wielkie, żółte koła. „Stasiu, każdy start wymaga przygotowania. Najpierw musisz sprawdzić skrzydła, silnik i śmigło” – mówił spokojnie Bartek, mrużąc swoje okrągłe reflektory.
Staś jednak nie chciał słuchać. Kiedy tylko mechanik wycofał się na chwilę, mały samolocik włączył silnik i zaczął kołować na pas startowy. „Dam radę! Jestem silny!” – myślał. Ruszył z miejsca, ale zaraz poczuł, że skrzydła drżą, a silnik sapie. Zatrzymał się na środku pasa, zawstydzony i zmęczony, a z jego boku kapała kropelka oleju – jak łza.
Podbiegł do niego stary, wyblakły samolot pasażerski o imieniu Dziadek Stefan. „Stasiu, widzę, że się spieszyłeś. Ja też kiedyś tak chciałem. Ale naucz się czegoś: cierpliwość to nie czekanie bezczynnie. To czas na przygotowanie, żeby potem latać bezpiecznie i długo” – powiedział Dziadek Stefan, błyskając swoimi ciepłymi, żółtymi światłami.
Staś westchnął. „To znaczy, że muszę najpierw stać i czekać? To nudne!”. Dziadek Stefan uśmiechnął się: „A może zrobimy to razem? Sprawdzimy skrzydła, silnik i zapytamy wiatru o pozwolenie”. I tak mały samolocik, z pomocą Dziadka Stefana, dokładnie sprawdził każdą śrubkę, nalał paliwa i poczekał, aż mechanik potwierdzi, że wszystko jest gotowe.
Gdy w końcu nadszedł jego pierwszy, prawdziwy start, Staś poczuł się spokojny i pewny. Wiatr musnął jego skrzydła, a on uniósł się lekko nad pas startowy. „Udało się!” – pisnął radośnie, krążąc nad lotniskiem. Zobaczył z góry mały hangar, zielone pola i uśmiechniętego Bartka. Latanie było cudowne – a Staś wiedział, że zawdzięcza to swojej nowej umiejętności: cierpliwości.
Wieczorem, gdy księżyc wzeszedł nad hangarem, Staś wtulił się w ciepły kąt obok Dziadka Stefana. Czuł się szczęśliwy i zmęczony. „Dobranoc, Stasiu” – szepnął wiatr przez okno. „Dobranoc, przyjaciele” – odpowiedział cichutko samolocik, patrząc na gwiazdy migoczące na niebie, które teraz mógł odwiedzać każdego dnia – powoli i spokojnie.
Morał i rozmowa po bajce
Morał bajki
Cierpliwość i dobre przygotowanie pomagają spełniać marzenia w bezpieczny sposób.
Pytania do rozmowy z dzieckiem
Po przeczytaniu bajki możesz zadać dziecku kilka prostych pytań. Nie chodzi o jedną poprawną odpowiedź, tylko o spokojną rozmowę o bohaterach, emocjach i tym, co dziecko zapamiętało.
- 1O czym marzył mały samolocik Staś?
- 2Dlaczego Staś nie mógł od razu latać i czego się nauczył?
- 3Jak zakończyła się przygoda Stasia i co poczuł, gdy w końcu wzbił się w powietrze?
O bajce „Bajka o małym samolociku, który uczył się cierpliwości"
Przeczytaj tę spokojną bajkę o samolotach dla 5 latka, która uczy cierpliwości i pokazuje, że każdy ma swoje tempo. Czas czytania: 5 minut. Idealna na dobranoc, rozwija wyobraźnię i wzmacnia poczucie wartości.
Informacje o bajce
- Autor:
- Redakcja Bajki za darmo
- Data publikacji:
- Kategoria:
- Wartości
- Wiek dziecka:
- 4–7 lat
- Czas czytania:
- 5 min
- Morał:
- Cierpliwość i dobre przygotowanie pomagają spełniać marzenia w bezpieczny sposób.